Czasami masz wrażenie, że świat wpycha cię w rolę, której wcale nie chciałeś zagrać. Znasz to uczucie, gdy granica między "jakoś to będzie" a całkowitym wylądowaniem na dnie robi się cieńsza niż kreska zrobiona czarnym eyelinerem w 2007 roku?

W najnowszym materiale dotykamy tematów, o których zazwyczaj mówi się cicho albo wcale. Rozkminy o własnej tożsamości, alter ego pod postacią scenecorowej fursony Cindy (która istnieje głównie po to, by zbierać bęcki od losu) i ten specyficzny moment w życiu, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, czy polski system prawno-medyczny nie byłby darmową alternatywą dla dachu nad głową. Spokojnie, to nie żaden dramat-bait pod wyświetlenia. To po prostu brutalnie szczery wgląd w to, jak skomplikowane potrafi być układanie klocków z przeszłości.

W artykule i towarzyszącym mu wideo wracamy też do akcentów, które trzymają nas przy życiu - muzyki, koncertowych marzeń i nieidealnych wspomnień. Od wyjazdów na All Time Low, przez bezsenne noce wywołane ekscytacją nowymi numerami TX2, aż po absurdalne historie z gołębiami w tle. Bo choćby wokół szalał sztorm, a w papierach psychiatrycznych widniały wpisy wyglądające jak żart lekarza, zawsze zostaje przestrzeń na twórczy vent i budowanie własnego świata na własnych zasadach.

Warto zapamiętać: Niezależnie od tego, jak bezpiecznie coś wygląda z zewnątrz, trudne doświadczenia z młodości nie definiują tego, gdzie możesz znaleźć się za dwa lata. Szukanie własnej drogi i proszenie o wsparcie to żaden obciach - to jedyny sensowny ruch.