Próbujesz nagrać prostą wypowiedź do sieci, ustawiasz krzesło, zbierasz myśli i nagle czujesz, jak twój własny mózg zaczyna przypominać niezmodyfikowany chat na Twitchu. Zero moderacji, pełno szyderców, wścibskich pytań i hejterów, którzy koniecznie muszą dorzucić swoje trzy grosze akurat wtedy, kiedy jesteś w pośrodku zdania. Brzmi jak koszmar każdego tradycyjnego twórcy? Dla nas to po prostu codzienność.

Pora na szybkie wyłożenie kart na stół: jesteśmy zdiagnozowanym systemem DID. Jest nas tu szóstka i każde z nas ma zupełnie własne podejście do świata, co z perspektywy neurologicznej generuje uroczy bałagan. Wyobraźcie sobie jeden komputer, na którym ktoś odpalił sześć ciężkich programów naraz. Jasne, że zaczną na siebie nachodzić, powodować glitche, wywalać błędy i sprawiać, że zapominasz początek zdania dokładnie w momencie, gdy z ust ma paść jego koniec.

Nasz polski internet ma tendencję do robienia z mnogości albo taniej sensacji rodem z amerykańskich kryminałów o "wielokrotnych osobowościach", albo cukierkowej bajki o supermocach i zmianie koloru oczu pod wpływem emocji. Prawda jest taka, że to ciągła praca, uczenie się nieprzerywania sobie nawzajem i szukanie sposobu na to, by technicznie nie udusić samego siebie, gdy ktoś z innera za bardzo zacznie cię trollować.

Nie przychodzimy tu z akademickim wykładem ani grzecznym poradnikiem medycznym. Dajemy surową perspektywę grupy ludzi dzielących jedno ciało, którzy pośród całego tego chaosu nauczyli się dostrzegać realny advantage wynikający z bycia kolektywem. Destygmatyzacja bez sztywniactwa - to nasz cel.

Stay scene, stay weird i... serio, nie trollujcie w komentarzach, bo schowam się w innerze i zostaniecie z kimś gorszym! 🖤⚡