Każdy, kto próbuje używać "argumentu z natury" do usprawiedliwiania swojej transfobii, powinien spędzić chociaż dziesięć minut na studiowaniu behawioru ptaków. Spośród wszystkich istot zamieszkujących tę planetę, te stałocieplne gady są najbardziej queerowymi stworzeniami, jakie świat widział. One po prostu żyją na własnych zasadach i mają całkowicie wywalone na to, jaką płeć wpisał im weterynarz do karty zdrowia.
Przykład pierwszy z brzegu: samce pawi. Ewolucyjnie zostały całkowicie załatwione przez toksyczne standardy piękna narzucone przez samice. Przez te gigantyczne, niepraktyczne pseudo-ogony ledwo mogą się ruszać i latać - genialna lekcja tego, do czego prowadzą absurdalne wymogi estetyczne. Ale prawda staje się jeszcze ciekawsza, gdy spojrzymy na starsze samice. Kiedy z wiekiem zmienia im się poziom hormonów, potrafią zacząć wybarwiać pióra jak samce, przyjmować ich zachowania i całkowicie zmienić swoją płeć społeczną w stadzie.
Większość właścicieli papug czy gołębi przeżyła w swoim życiu ten ikoniczny moment konsternacji. Traktujesz swojego ptaka jak samca przez lata, budujesz z nim relację, aż tu nagle "Kubuś" postanawia znieść jajko. Albo uważasz "Mariolkę" za samiczkę, dopóki testy krwi nie wykażą, że to w 100% samiec, który po prostu postanowił wejść w zupełnie inną rolę w stadzie, bo zmieniła się jego struktura.
Ptaki nie pytają o zgodę, nie czytają bzdur z pop-psychologicznych poradników i nie przejmują się ludzkimi szufladkami. Natura jest o wiele bardziej p***ieprzona i różnorodna, niż wydaje się sztywniakom w garniturach.
Stay scene, stay weird... i szanujcie transpłciowe pawie! 🖤🦚