Wielu z nas lubi myśleć o sobie jako o wielkich miłośnikach zwierząt, ale jeśli twoja miłość kończy się na kupowaniu żywych istot w marketach zoologicznych, to czas na zimny prysznic.
Archiwum Wydań i Artykułów
Hejterzy muzyki TX2 mieli kiedyś sporo racji, problem w tym, że ich zarzuty zestarzały się jak mleko na słońcu.
Mamy dla Was ogłoszenie z kategorii tych cudownie odklejonych, obok których po prostu nie da się przejść obojętnie.
Dla wielu z nas dorastanie przed monitorem nie było kwestią kaprysu czy zwykłego lenistwa, tylko dosłownym mechanizmem przetrwania.
Kolejna fala letnich upałów za oknem, zero snu i wysyp domorosłych psychologów z pustych kont, którzy po jednym krótkim filmiku wiedzą o twoim życiu absolutnie wszystko.
Dzisiaj wjeżdżamy w temat, który na pewno wkurzy wielu z was. Porozmawiajmy o narcyzmie w opiece nad zwierzętami.
Zaczynamy od małego flexu - w końcu postawiłem własną internetową galerię. Dlaczego? Bo dzisiejsze social media to sterylny, kapitalistyczny ściek.
Jestem stereotypowym artystą, który potrafi cały dzień zmarnować na płacz nad tabletem graficznym. Ze względu na traumy i PTSD, przez długi czas unikałem trudnych tematów.
Witajcie, tu wasz ulubiony amerykański agent federalny. Tak, serio, ktoś mnie na TikToku oskarżył o bycie agentem, bo ogarniałem, jak działa hodowla mięsa in vitro. Ale mniejsza z tym.
Zacznijmy od tego, że kiedyś miałem okazję tańczyć pogo z grupą księży w glanach na jakimś religijnym evencie. Ale przejdźmy do rzeczy ważnych.
Dzisiaj wjeżdża totalny chaos. Próbuję naprawić spódniczkę z Amazona (tak, zdarza mi się tam kupować, jestem pozerem, go easy on me), a przy okazji chwalę się naszyjnikiem zrobionym z agrawek i...
Siemka, z tej strony Wiktor. Zebroid zrobił chwilowy logoff, więc ja przejmuję front. Dzisiaj wjeżdżamy w dość ciężkie, ale mega rel tematy.
Co jest ze mną i pakowaniem się w kłótnie o lesbijki? Mój proces bycia wyrzucanym z chaty zaczął się właśnie od tego, chociaż no shade dla całego community.
Nie mogę w to uwierzyć, ale po dekadzie znowu zobaczę Bring Me The Horizon na żywo. Dziewiątego czerwca wjeżdżają do krakowskiej Tauron Areny, a jako opener gra Knocked Loose.
Trzecia i ostatnia część serii o życiu jako hikikomori to ostry wjazd w metafizykę. Co robisz, gdy realny świat kompletnie cię nie ogarnia, a OCD wmawia ci, że jesteś najgorszym złem? Uciekasz tam,...
Pierwsza osoba, którą uważałem za szczerego przyjaciela, okazała się zwykłym manipulatorem, dla którego byłem tylko zabawką na boku.
Hejka, tu znowu ten straszny ekstremista. Wpadam z szybkim ogłoszeniem o nadchodzącym wydarzeniu pełnym "ideologicznej indoktrynacji" i "wciągania do sekt". Tak, mowa o 22.
Czuję się jak kosmita chodzący wśród ludzi za każdym razem, gdy próbuję z kimś pogadać. Patrzę na te wszystkie ekipy w necie i IRL, jak się śmieją i gadają, i serio nie ogarniam, jak oni to robią.
Czasami masz wrażenie, że świat wpycha cię w rolę, której wcale nie chciałeś zagrać. Znasz to uczucie, gdy granica między "jakoś to będzie" a całkowitym wylądowaniem na dnie robi się cieńsza niż...
Jak to jest mieć w sobie skumulowaną fuzję złości i smutku z wielu lat, a jednocześnie nie być w stanie poczuć absolutnie niczego? To stan, w którym uderza w ciebie fala emocjonalnego ścieku, ale...
Po ciężkich, osobistych rozkminach czas na krótki reset i zmianę klimatu. Zanim wjedzie druga część historii o szpitalnych perypetiach, na stół trafia nasz absolutnie pierwszy, pełen chaosu unboxing...
Wychodzenie z domu to zawsze trudna sprawa, ale wyjście na zewnątrz w pełnym alternatywnym outfitcie, solo (no, nie licząc reszty kolektywu w głowie) to już wyższa szkoła jazdy.
Każdy, kto próbuje używać "argumentu z natury" do usprawiedliwiania swojej transfobii, powinien spędzić chociaż dziesięć minut na studiowaniu behawioru ptaków.
"Nie możesz być alt, jeśli śmiejesz się z normików" - serio, ktoś jeszcze kupuje te pozerkie mądrości? Sprawa jest prosta: tu nikt nie ciśnie po szarych ludziach dla taniej satysfakcji.
Próbujesz nagrać prostą wypowiedź do sieci, ustawiasz krzesło, zbierasz myśli i nagle czujesz, jak twój własny mózg zaczyna przypominać niezmodyfikowany chat na Twitchu.
Gdyby ktoś kazał wam wyobrazić sobie cichego, wycofanego altera, który pojawia się na froncie tylko po to, by w kącie pisać mroczne wiersze - no to pomyliliście adresy.
Odpalasz kolorowe ledy w piwnicy, bierzesz pędzel, stare drewniane pudełko i próbujesz przetrwać w świecie, który nadaje się już tylko do wywalenia na śmietnik.
Zabieranie się za zaawansowany makijaż, kiedy jest się absolutnym początkującym, brzmi jak przepis na katastrofę - i dokładnie tym było.